Jak do tej pory woda sodowa jakoś mi do łba nie uderzyła – wywiad z Andrzejem Pilipiukiem

Andrzej Pilipiuk – z wykształcenia archeolog, z zamiłowania pisarz. W 2003 roku zdobył Nagrodę im. Janusza A. Zajdla za opowiadanie „Kuzynki”. Łącząc lekkość pióra, oryginalny humor i zdolność do wyszukiwania niecodziennych, historycznych, ciekawostek, trafił do czołówki najbardziej poczytnych autorów w Polsce, a jego powieści sprzedały się w ponad 600 tysiącach egzemplarzy.

Jest ojcem pierwszego polskiego „superbohatera” – Jakuba Wędrowycza, który dorobił się nie tylko siedmiu tomów zawierających jego niebanalne przygody, ale również własnego festiwalu w Wojsławicach. 

Andrzej Pilipiuk, autorstwo - Mateusz Rybicki

Jest Pan niezwykle popularnym autorem, posiadającym rzeszę oddanych fanów. Jak Pan radzi sobie z popularnością? Czy często jest Pan zaczepiany na ulicy z prośbą o autografy i informację, kiedy ukaże się kolejny zbiór przygód Jakuba Wędrowycza? Jak Pan reaguje w podobnych sytuacjach?

Zazwyczaj nikt mnie nie zaczepia na ulicach. Bardzo rzadko ktoś mnie rozpozna. Pewna popularność jest wpisana w ten zawód – ale pisze się dla elit, więc i namolnych fanów mamy zdecydowanie mniej niż muzycy. Radzę sobie z popularnością – jak do tej pory woda sodowa jakoś mi do łba nie uderzyła… To już pewnie nie uderzy.

Z drugiej strony – popularność trochę pomaga w moich pracach regionalistycznych – fakt, że jestem jakoś tam znany trochę szerzej, otwiera niektóre drzwi.

 Czy często bywa Pan na konwentach fantastyki, takich jak Pyrkon? Co Pan sądzi na temat tego rodzaju fanowskiej aktywności?

Trudno policzyć – sądzę, że jestem na mniej więcej 15-20 spotkaniach rocznie. Z tego większość stanowią imprezy branżowe – konwenty miłośników fantastyki. To ciekawe zjawisko od strony intelektualnej jak i socjologicznej. Są ludzie, którzy chcą się spotkać ze sobą, pogadać. Są i tacy, którzy umieją to sprawnie zorganizować. Chwała jednym i drugim…

Nawiasem mówiąc, pamiętam Pyrkony z lat 90-tych. Wtedy to były kameralne imprezy na 150-200 uczestników. Serce rośnie, gdy człowiek widzi jak nasz ruch się rozwija, obrasta oryginalną własną modą, rękodziełem, sztuką…

Jest Pan z wykształcenia archeologiem – czy uważa Pan, że istnieją jakieś kierunki studiów specjalnie pomocne w zawodzie pisarza? Czy też nie ma to najmniejszego znaczenia?

Trudno mi wyrokować – w moim przypadku studia archeologiczne okazały się optymalne. Wykorzystuję zdobytą wiedzę i poznane metody badawcze, zbierając materiał do wszystkich utworów, które zatrącają o historię.

Być może interdyscyplinarne studia humanistyczne okazałyby się jeszcze lepsze? Nie wiem. Zniechęciłem się do życia akademickiego.

Na pewno mógłbym lepiej wykorzystać czas studiów, pochodzić na dodatkowe wykłady, niekoniecznie na moim wydziale…

Jakie są według Pana najważniejsze cechy, charakteryzujące dobrego pisarza? Czy bardziej istotne są konsekwencja i samozaparcie, czy też nieograniczona wyobraźnia i otwarty umysł?

Sama wyobraźnia to za mało. Na pewno kluczowe są zainteresowania własne, dociekliwość i praca samokształceniowa. Ośli upór niestety też. 5 lat szarpałem się, usiłując wydać pierwszy tom Wędrowycza.

By cokolwiek osiągnąć w tym zawodzie trzeba się nastawić na 10 lat dzikiej orki. Na napisanie nie jednej książki, nie kilku, ale wielu. 2-3 książki rocznie przez pierwsze 10 lat. Potem powinno być z górki.

Jest Pan znany z tego, że posiada Pan swoje pisarskie rytuały. Ciekawi mnie, czy mimo narzuconego rygoru miewa Pan niemoc twórczą? Jeśli tak, to jak Pan sobie z nią radzi?

Zawsze mam coś do roboty. Jeśli nie piszę, to poprawiam rzeczy wcześniej napisane albo czytam i dokształcam się… Nie zatrzymuję się nawet na chwilę.

Mam już 41 lat. Zbyt wiele czasu zmarnowałem na mozolne przebijanie się przez rzeczywistość.

Choć stworzył Pan wiele powieści i wykreował różnych bohaterów, nie można zaprzeczyć, że to Jakub Wędrowycz odcisnął największe piętno na polskiej fantastyce. W czym tkwi, Pana zdaniem, jego siła? Czy tworząc tę postać spodziewał się Pan, że zdobędzie taką popularność?

Brakowało nam fantastyki lekkiej, na wesoło i przy tym osadzonej w naszych realiach. Ja to dostarczyłem. Wędrowycz to trochę filozof, trochę anarchista, ale też człowiek, który nie da sobie w kaszę dmuchać i którego dobrze mieć go po swojej stronie.

Podejrzewałem, że postać Wędrowycza posiada swój potencjał, także komercyjny – gdzieś w rok po debiucie byłem tego prawie pewien.

W tej chwili mamy 2 komiksy poświęcone tej postaci oraz kolekcjonerską grę karcianą. W tym roku czeka nas X edycja Dni Jakuba Wędrowycza. Niestety od lat nie udało się wykonać kolejnego kroku – jakim byłaby ekranizacja jego przygód.

Niestety – to nie Ameryka. Tu nie wystarczy dobry pomysł i ciężka harówka. Tu trzeba się mozolnie przedzierać ze wszystkim.

Czy mimo, jak na tryb Pana pracy, dość długiej przerwy, planuje Pan wrócić do Wędrowycza, w któreś z kolejnych książek?

W tej chwili ukończyłem pisanie 7 tomu opowiadań bezjakubowych – przede mną 8 tom Wędrowycza i kolejny tom przygód socjalistycznych wampirów z warszawskiej Pragi. A na rok 2016 przewidziane dwa projekty – niespodzianki.

Pod koniec ubiegłego roku wypłynęła informacja o adaptacji Wędrowycza. Projekt ten otrzymał również dofinansowanie PISF wraz z dwoma innymi filmami fantastycznymi. Czy mógłby nam Pan zdradzić jakieś szczegóły dotyczące tego przedsięwzięcia? Czy sądzi Pan, że możemy się spodziewać pewnego „renesansu” w obrębie polskiej fantastyki filmowej?

Myślę, że nie należy mówić hop póki nie przeskoczymy – poważnych przymiarek do ekranizacji było już kilka.

Tekst pochodzi z wakacyjnego wydania Regularnika Drugiej Ery: http://drugaera.org/wp-content/uploads/2015/08/Regularnik_wakacje_2015.pdf

Rozmowę przeprowadziły: Marika Kaiser i Asia Sikorska

Fotografia: Mateusz Rybicki

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s