Muzyczna jazda po celuloidzie – wywiad z zespołem Czerwie

Wszędobylskie muzyczne bestie z tych Czerwi. Teatr, sztuki plastyczne, film, plener koncertowy i kameralne wnętrza – każde spotkanie z ich dźwiękami przynosi nowy rodzaj emocji i czystej frajdy z obcowania z interesującymi ludźmi. Jako wysłannik Komanda zetknąłem się z nimi w Szamotułach, podczas organizowanego przez tamtejszy Ośrodek Kultury pokazu filmu niemego z muzyką na żywo. Nie minął kwadrans gdy nabrałem pewności, że Czerwie i „Nosferatu. Symfonia grozy” (reż. F. Murnau, 1922) stanowią dobraną parę. Przemyślana, bogata stylistycznie, świetna jakościowo, a do tego – gdy wymagała tego potrzeba w postaci przejściowych kłopotów z obrazem – perfekcyjnie improwizowana muzyka nadawała dodatkowe życie temu klasykowi ze świata kina grozy.

11218511_10153023474593300_1627016192031197534_n

Marcin Pigulak: Underground psychofolk cabaret…. Jaką drogą dochodzi się do takiej różnorodności gatunkowej?

Wojciech „Boski” Zaborowski: Od razu… Zeszły się różnie takie osobowości, skrajne czy nie skrajne. Poznaliśmy się przypadkiem. Dwóch się znało wcześniej, ale reszta… Znaliśmy się i nie znaliśmy. Każdy z innej bajki… reggae, punk, jazz. Każdy z inną historią. Bez jakiejś tam koncepcji, graliśmy to, co z serca. Zespół ma piętnaście lat, niektórzy się znają dłużej. Składy się zmieniały.

Maciej „Dziki” Kudłacik: Sporo osób się przewinęło przez ten zespół. Od początku działa perkusista „Gacek”, Wojtek i ja. Piotrek („Rumianek” Bogunia – przyp. red.) gra z nami od dziesięciu lat.

„Boski”: Kiedyś to był underground psychofolk cabaret… Teraz został tylko underground i psychofolk (śmiech).

„Dziki”: Ale kabaret generalnie się pojawia cały czas w tym co robimy na co dzień, na przykład gdy jeździmy samochodem (śmiech). Na zewnątrz tego nie widać. Nagraliśmy dwie płyty z piosenkami… Trochę mało jak na piętnaście lat, ale przez ostatnie siedem zajmujemy się muzycznym ilustrowaniem filmów. No i w taką niszę się wbiliśmy. Może to jest kwestia naszego artystycznego przetrwania? Dzięki temu rozwijamy się muzycznie, każdy film daje nam nowe możliwości, poszerza horyzonty. Co będzie dalej? Zobaczymy. Czerwie to kawał historii. Może uda się kiedyś nakręcić jakiś film na ten temat – nam lub komuś innemu. Byłaby z tego ciekawa opowieść, tylko musimy spisać te wszystkie historie, które się wydarzyły.

„Boski”: Ciekawsza od „Symfonii grozy” (śmiech).

Czyli różnorodność gatunkowa, którą preferujecie, sprzyja tappingowaniu filmów.

„Dziki”: Na pewno mamy większe pole do popisu niż w przypadku zrobienia spójnej stylistycznie płyty, która będzie przyswajalna dla przeciętnego odbiorcy. Tutaj możemy pojechać po całości.

Jak wygląda proces tworzenia takiej ilustracji muzycznej do filmu niemego? Oglądacie filmy razem czy najpierw osobno, a dopiero później konfrontujecie pomysły?

„Dziki”: Różnie to bywa. Czasami ten film poznajemy podczas kolejnych koncertów.

„Boski”: Na przykład perkusista nie obejrzy filmu… (śmiech)

„Dziki”: … a jak obejrzy trzydzieści razy to dopiero poznaje ten film.

„Boski”: A na poważnie… Inspiracja płynie przede wszystkim z oglądanego filmu. Mamy także kawałki gotowe, które są w repertuarze koncertowym, z nich bierzemy cytaty, używamy ich, staramy się świadomie to robić, ale generalnie większość muzyki jest inspirowana filmem. Obraz pomaga wydobyć ciekawe rzeczy.

Jak wiadomo filmy nieme nigdy nie były „nieme”, one w oryginale zawsze miały swoją ścieżkę dźwiękową. Czy interesujecie się jak wyglądała pierwotna muzyka do filmu? Przeglądacie zapisy nutowe, książki poświęcone tym produkcjom?

„Dziki”: Z całym szacunkiem dla naszych poprzedników, ale nie bierzemy tego pod uwagę. Te filmy rzeczywiście miały swoją ścieżkę dźwiękową. Mamy w swoim repertuarze dwa filmy Chaplina („Charlie żołnierzem” i „Brzdąc” – przp. red.), do których napisał swoją muzykę, ale my podczas komponowania skupialiśmy się tylko na obrazie. Mamy także „Manię. Pracownicę fabryki papierosów”, do której współcześnie napisał muzykę Jerzy Maksymiuk. Do „Pana Tadeusza” w reżyserii Ryszarda Ordyńskiego muzykę komponował Tadeusz Woźniak. Jednak zupełnie się nie sugerujemy tym, co zostało do tych filmów napisane. Uprawiamy swoją własną, muzyczną jazdę w oparciu o obraz i nasze wyobrażenie do niego.

Pierwszym z filmów przez was tappingowanych był „Nosferatu” Murnaua.

„Dziki”: Dostaliśmy propozycję, żeby skomponować muzykę do tego filmu. Mnóstwo ludzi, zespołów, kompozytorów zrobiło do niego ścieżkę dźwiękową. Ten film jest żywy cały czas, on sobie żyje swoim życiem w różnych obszarach kultury.

„Boski”: To po prostu fajny, wyraźny film. Gdy się go ogląda, od razu przypominają mi się inne filmy o wampirach.

„Dziki”: W ogóle mamy na koncie płytę z muzyką do „Nosferatu”, będącą zapisem trasy, fragmentów sześciu różnych koncertów. Wydaliśmy ją pod patronatem Nowych Horyzontów.

W ostatnich latach kino nieme stało się obiektem zainteresowania widzów i artystów. Powstają nawet współcześnie takie obrazy jak oscarowy „Artysta” Michela Haznaviciusa czy „Śnieżka” Pablo Bergera…

„Boski”: Hiszpańska „Śnieżka” to absolutna rewelka. Niesamowity film. Genialnie umuzyczniony.

A gdybyście dostali propozycję…

„Boski”: „Śnieżki” się nie podejmuję (śmiech).

… żeby stworzyć muzykę do współcześnie nakręconego filmu niemego?

„Dziki”: Bardzo chętnie, szczególnie dla propozycji z zagranicy. W Polsce jakoś niespecjalnie jesteśmy doceniani przez oficjalny szołbiznes…. czym się też niespecjalnie przejmujemy. Jeździmy po Polsce, aby „oddolnie” pokazać ludziom, to co robimy, bez wsparcia z góry. Nawet spotkaliśmy się z taką akcją, że są festiwale kina niemego w Polsce… i nie zapraszają nas, bo twierdzą, że my gramy w całym kraju… gramy dużo tych filmów… a skoro gramy dużo, to widocznie nie zasługujemy, żeby zagrać także na festiwalu kina niemego. Raczej powinno być na odwrót.

No właśnie, macie na swoim koncie kilkaset pokazów kina niemego z muzyką na żywo.

„Dziki”: Ponad dwieście. Można powiedzieć śmiało, że jesteśmy popularyzatorami tego typu akcji w Polsce. Być może dlatego te festiwale nam zazdroszczą, że robimy lepszą robotę niż oni.

„Boski’: Na ogół odbiór jest niesamowity, ludzie się dobrze bawią, po koncercie kupują płyty. Zazwyczaj gramy także w fajnych, klimatycznych sceneriach.

„Dziki’: Pamiętam koncert na zamku w Książu, na Festiwalu Tajemnic, na który zaprosiła nas nasza znajoma Asia Lamparska. Graliśmy wtedy „Nosferatu”. W zeszłym roku graliśmy tam premierę muzyki do filmu „Mumia”. Oprócz tego jakieś zamki, na przykład zamek Świecie. Na jesieni będziemy koncertować w zabytkowej kopalni. To są takie osobliwe, fajne miejsca, które się wpasowują w klimat seansów. „Pan Tadeusz”, „Mania” z Polą Negri, filmy Chaplina… Organizatorzy starają się je wpasować w różne imprezy, do których te filmy pasują.

Komponujecie muzykę do spektakli teatralnych, gracie muzykę na żywo do niemych filmów, wydajcie płyty z własnymi utworami… Czy istnieje taka dziedzina, w której jeszcze nie próbowaliście swoich sił?

„Dziki”: Jeżeli chodzi o filmy nieme, to są plany wyjścia z pokazami za granicę. I jeszcze propos muzyki filmowej – zrobiliśmy muzykę do takiego filmu, który gdzieś tam sobie żyje własnym życiem. Jest to obraz naszej znajomej Urszuli Sołackiej, dokument fabularyzowany o obozie koncentracyjnym dla dzieci w Łodzi („Nie wolno się brzydko bawić” – przyp. red.). Ciężki temat.

„Boski”: Mamy plany, ale jeżeli chodzi o styl muzycznego grania to nie są rzeczy, których się wcześniej nie łapaliśmy.

„Dziki”: A co do przyszłości, zobaczymy, co nam przyniesie los.

Czerwie 3
Od lewej: Piotr „Bogunia” Rumianek, Wojciech „Boski” Zaborowski, wywiadujący :), Maciej „Dziki” Kudłacik, Paweł „Gacek” Zawarus)

Marcin Pigulak

Reklamy

One thought on “Muzyczna jazda po celuloidzie – wywiad z zespołem Czerwie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s